piątek, 18 listopada 2016

Moja włosowa kolekcja kosmetyków/ zakupy

Witajcie.
Ostatni taki post napisałam kilka lat temu! Wiele się u mnie pozmieniało. Jak  wygląda moja obecna kolekcja włosowa? Zobaczcie same.


Maski:
Recepty babci Gertrudy- odżywcza maska do wszystkich typów włosów(nie mam jeszcze zdania na jej temat)
Macadamia Hair odbudowa i ochrona- maska z olejem makadania i keratyną dr. Sante.
Fitokosmetik- ograniczna maska do włosów blask i odżywienie, włosy farbowane- pierwsza saszetka nie wywołała u mnie efektu wow( zobaczymy co będzie dalej).
Maseczka Kallos Lab 35 Signature Hair Mask, jest pusta(co pewnie widać na zdjęciach)- dodam jednak, że to moje 6 opakowanie tej maski i zamierzam nadal ją kupować(hit ostatnich miesięcy)
Odżywki:
Odmładzająca odżywka Grape Seed&Olive- wyciąg z pestek winogron i oliwek.
Odżywka do włosów nawilżająca Aloe&Citrus- wyciąg z aloesu i cytrusów- troszkę gorsza od swojej poprzedniczki.
Leśny Zielarz balsam do włosów osłabionych i zniszczonych z keratyną.
Skalp:
Vis Plantis Betula Alba Care- serum do skóry głowy z dziegciem brzozowym-wolałam np.cerkogel, w zestawie był jeszcze szampon.


I to byłoby tyle, ale w ostatnim czasie przywiozłam parę perełek z Tunezji(jeszcze ich nie testowałam):


Jak wygląda wasza włosowa kolekcja?



Kilka nowości ze sklepu ekodrogeria:
Wodę różaną(mój absolutny hit) i pastę do zębów kupiłam w spożywczaku. Wróciłyśmy do emulsji Biolane(pisałam o niej tutaj) Ponownie kupiłam ekologiczny płyn do mycia naczyń Earth Friendly Products, ponieważ zdaniem producenta nadaje się również do kąpieli, mycia rąk. Zdarzyło mi się nawet umyć nim włosy ;) (wszak powyżej nie ma szamponu)



Instagram klik.


P.s polecacie jakieś ciekawe strony z kosmetykami mineralnymi?(cienie, pudry,kredki)






środa, 19 października 2016

Aktualizacja- podcięcie (-15cm), 3 lata bez farbowania indygo/instagram.

Witajcie :)
Postanowiłam podciąć włosy, ponieważ:
-wracam do naturalnego koloru,
-przestałam je rozpuszczać,
-schły wieczność(nawet przy użyciu suszarki)

Moje pasma sięgały już kilka cm za tyłek -teraz kończą się w okolicy kości ogonowej.





 Aktualnie( włoski mi troszkę podrosły)

W tym miesiącu mija 3 rok bez farbowania włosów indygo. Zostały mi jedynie czarne końcówki :)







Mój naturalny kolor jest ciężki do uchwycenia i na każdym zdjęciu wygląda inaczej :D 
Lubię go coraz bardziej, choć chciałabym aby był troszkę ciemniejszy.

Założyłam instagram(klik), więc może polecicie jakieś ciekawe profile?






wtorek, 9 sierpnia 2016

Lipiec/sierpień- podsumowanie miesiąca.





Witajcie :)



Zwlekałam, czekałam, chciałam pokazać wam moje włosy w naturalnej wersji(włosy proste) To jednak niemożliwe :) Moje włosy każdego dnia są podkręcone.
1-Nie są już niskoporowante(o czym pisałam już dawno temu), więc łatwiej łapią skręt. 
2-Używam odżywki, która potęguje ten efekt.
3-Noszę je upięte(najczęściej jest to ciasny warkocz)
* Nie przeszkadza mi długość moich włosów(także dziecko mi ich nie wyrywa) Przeszkadza mi czas ich schnięcia. Nawet podczas używania suszarki mam wrażenie, że trwa to wieki- często jestem zmuszona zapleść lekko wilgotne włosy(w domu spędzam naprawdę mało czasu)


Wyglądają znacznie lepiej niż kilka miesięcy po porodzie ;) Moje włosy są delikatne, potrzebują ochrony(i taka jest obecnie moja pielęgnacja)
Ich długość jest zaskakująca. Przypominają mi włosy, które widywałam na longhaircommunity. Postanowiłam poczekać z ich podcięciem aż do wyjazdu na wakacje (aby cieszyć się ostrymi końcami- mam zamiar nosić rozpuszczone włosy)
Nie mam problemu z wypadaniem włosów(pomimo kp i braku snu ;) ) Mam problem z przetłuszczaniem się włosów(myje je każdego dnia)- nasilił się po porodzie i trwa nadal. 
 Bez lampy(słabe oświetlenie)
 Mój naturalny kolor jest jednak cudny *.*
 (bez lampy/z lampą)


W następnym poście opiszę wam swoją pielęgnacje(choć z góry uprzedzam, że jest bardzo minimalistyczna )


P.s wiecie, gdzie dostane kapelusz nadający się do noszenia np. na placu zabaw?






sobota, 23 lipca 2016

Gdzie kupuje książki dla siebie i maluszka/ Pisaki dla roczniaka?/ekotuptusie/nowości

Witam :)

Muszę przyznać, że do tej pory nie kupowałam książek w internetowych sklepach. Wszystko się jednak zmieniło, ponieważ biblioteczka mojego maluszka stale rośnie. Nadszedł ten moment, gdy i ona ich potrzebuje. Moja córa kocha książeczki- cała się trzęsie, gdy tylko ujrzy jakąś nowość ;) Każdego dnia przeglądamy je wszystkie(prosi-pokazuje paluszkiem- o książeczkę, ogląda, i oddaje w oczekiwaniu na następną) Książeczki dla dzieci nie są jednak zbyt tanie(choć i są super tanie i świetne propozycje dla najmłodszych) Przerzuciłam się na aros dyskont książkowy. Ceny są znacznie niższe niż te podane np. na stronie empiku. Dzięki temu i mama może coś dla siebie wybrać.




























Przyznam się, że nie czytałam książek na temat pielęgnacji, wychowania dzieci. Teraz wiem, że to była słuszna decyzja bo zdałam się na swój instynkt. Miałam trochę inne plany, ale w pewnych kwestiach sama odpuściłam, dzieć też trochę sobie wywalczył ;)

Aktualnie przeczytałam "Mocno mnie przytul" oraz "Moje dziecko nie chce jeść" Moje podejście na temat żywienia dzieci uległo zmianie już dawno temu. Mimo wszystko(z ciekawości) chciałam zobaczyć co autor ma do powiedzenia na ten temat. Znalazłam rozdział idealny dla mnie. Moja córeczka w wieku 6 miesięcy nie była gotowa na rozszerzanie diety(ani w wieku 8, czy 9 miesięcy) Autor jest pierwszą osobą, która powiedziała mi, że to normalne zjawisko i nie należy się tym przejmować ;)(nasza gastrolog twierdziła inaczej) A teraz? Czasami mnie zaskakuje, więc miałam racje rezygnując z wizyt u lekarki i pozwalając jeść małej tyle ile chciała(na dodatek samej) Karmienie przestało być koszmarem i nie trwa już cały dzień.
"Mocno mnie przytul" mówi natomiast o rodzicielstwie bliskości, zawiera ciekawe odwołania do pierwotnych zachowań. Mam w domu typowe High Need Babies, czyli dziecko o wyjątkowych potrzebach. Nadal potrzebuje znacznie więcej zainteresowania niż inny przeciętny roczniak. Książka, wyjaśniła mi pewne sprawy. Wiecie ile "złotych rad" dostaje każdego dnia? Za cienko ubrane(pojawiają się nawet pytania o rękawiczki- +17), nie noś, bo się przyzwyczai, nie reaguj na płacz itd. Nawet teraz, gdy tylko wezmę dziecko na ręce to jakaś życzliwa mama uświadomi mnie, że od tego służy wózek :D Dodam jednak, że każde dziecko prędzej czy później "zejdzie" z matczych rąk. Teraz na tapecie mamy próby chodzenia, więc małą już nie interesuje przemierzanie świata na rączkach ;)(nosidle itd.) Widuje mamy, które bujają wózkiem na boki(bo typowy sposób już nie działa) i wiem, że w takiej sytuacji wolę wziąć małą na ręce. Przyzwyczaiłam się do mroczków przed oczami, chudnięcia , ale, gdy pojawiły się zawroty głowy to nawet przygarnęłam ją do własnego łóżka ;)- mimo, że kiedyś byłam temu przeciwna. Nadal nie śpię, ale ktoś mi kiedyś powiedział, że takie maluch wyrastają na super dzieciaki. To prawda. Na placu zabaw jest numerem jeden. Wszyscy są zdziwieni jej grzecznością ;) Tańczy, śmieje się a nawet sprząta. Wystarczy dać jej kawałek ręcznika kuchennego(będzie nim wycierać podłogę), wyrzuca śmieci z piaskownicy mówiąc "be"-a dzisiaj wyrzuciła je do kosza na śmieci(skąd wiedziała?)

Znacie? Polecacie jakieś inne strony internetowe?

Przychodzi taki moment w rozwoju maluszka, kiedy zaczynami zastanawiać się nad kupnem pierwszych kredek.Wybór tego momentu nie jest to łatwy, być może dziecko nie będzie zainteresowane rysowaniem. Myślę, że odpowiedni czas nadchodzi już w okolicach roczku(choć niektórzy byli zdziwieni tym, że moje dziecko już "rysuje") Zobaczyłam, że moje dziecko jest na to gotowe, ponieważ sama dorwała się do długopisu. Sprawiało jej to ogromną frajdę. Dla maleńkich dzieci odpowiednie będą pisaki. Dlaczego? Bardzo łatwo się nimi rysuje, pozostawiają wyraźne, kolorowe linie(dziecko nadal będzie zainteresowane malowaniem czarnym pisakiem po białej kartce-kontrast) Wymagają dużo mniejszej siły nacisku. Muszą być zmywalne i łatwo spieralne (a to nie jest to samo, więc trzeba się mieć na baczności kupując pierwsze pisaki) Nasze pisaki z łatwością zmywają się ze skóry dziecka i nie miałam problemów z ich spraniem z ubranek. Posiadają okrągłą końcówkę - dziecko może nimi manipulować na boki(nie chowa się pod wpływem nacisku itd.)
Minusem jest dostępność. Pisaki Fibracolor Babycolor kupiłam w dyskoncie książkowym aros za 15,75zł.

Nie uważam, aby kredki były czymś złym. I muszę przyznać, że to od nich zaczynałyśmy ;)(a więc to zależy od dziecka) Pierwszy nasze kredki strasznie się łamały i w pewnym momencie mała chciała je jeść. Zdecydowaliśmy się na kredki świecowe Jovi misie (dla dwulatków) Umożliwiają rysowanie każdą stroną kredki. Muszę przyznać, że moje dziecko na początku wolało klasyczny kształt kredek(od nich zaczynaliśmy) Faktycznie nie łamią się tak łatwo. Podczas rysowania słychać odgłos "chrobotania" Nie brudzą.

Zakupiłam również pastele olejne Jovi. Muszę przyznać, że są niezwykle miękkie, posiadają żywe kolory. Malowanie nimi jest tak samo proste jak i w przypadku pisaków. Nadają się do odbiorów w każdym wieku(umożliwiają zastosowanie różnych technik) Nietoksyczne, wykonane ze składników spożywczych(tak samo jak misie Jovi), bezpieczne dla dziecka. Minus? Brudzą, strasznie brudzą małe rączki i ubranka :D ( na szczęście i je udało mi się sprać z ubranek) Nie łamią się tak łatwo jak "twardsze" kredki.




















Szukałam dla mojego maluszka skórzanych, miękkich bucików. Postawiłam na ekotuptusie (wahałam się między nimi a paputkami) Cena takich bucików waha się w okolicach 45 zł(plus cena wkładki- jeśli się na nią zdecydujemy)
Dlaczego miękkie buciki? Nie obciążają podczas nauki chodzenia, poruszają się ze stopą, dziecko może swobodnie poruszać palcami.


Możecie również zapoznać się z tym artykułem. Moje dziecko najczęściej chodzi... boso. Nie zawsze tak się jednak da. Dlatego postanowiłam kupić jej miękkie paputki.
Pozwoliłam jej na zabawę w tych butkach(plac zabaw, miękkie podłoże) i muszę stwierdzić, że ich trwałość nie jest zbyt duża :( Po pierwszym użyciu pojawiły się małe otarcia :( Nadal ich jednak używamy :) 
Na zdjęciu widoczne są także buciki Puma, rozmiar 18, w których moje dziecko chodziło nawet po chodniku- brak jakiegokolwiek zadrapania. 
Wybrałam buciki z cudną aplikacją liska *.*(klik) Posiadają antypoślizgowe łatki.
Minusem jest rozmiar bucików. Dopiero teraz załapałyśmy się na ten najmniejszy ;)





















Kilka nowości. Żyrafka Sophie wykonana z naturalnej gumy(pochodzi z drzewa gumowego Hevea rosnącego w Malezji), barwiona farbą spożywczą. Nastawiłam się na gryzaki z drzewa klonowego(antybakteryjne, drewno pochłania ślinę) Okazało się, że mała lubi gryzaki tak samo jak wózek, lub smoczek. Żyrafkę dostała od swojej cioci. Gryzie ją częściej niż inne gryzaki( a przynajmniej robi to jeśli ją o to poproszę) Mimo wszystko nie jest nią aż tak zainteresowana jak w przypadku innych dzieci(sądząc po opiniach)



Kolejny produkt, który zstąpi nam chusteczki nawilżane(klik)


Wreszcie udało mi się kupić idealne rybaczki(bez motywu bajkowego), oraz idealną, letnią sukieneczkę.




Na wyprzedażach( i nie tylko) upolowałyśmy kilka drobiazgów.










Ręcznie wykonane opaski klik, klik.
W Rossmannie kupiłyśmy ubranka dla misia.










Kolejne opaski klik.










Poszalałyście na wyprzedażach?
Następny wpis będzie włosowy :)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...